czwartek, 1 października 2015

prawie jak oryginał

Wczoraj sabat z dziewczynami miałyśmy. Jak zwykle pyszne żarełko, trochę procentów i super fajna atmosfera. Uwielbiam te nasze babskie spotkania. I w nawiązaniu do tytułu jedna z tild jest prawie kopią mojej psiapsiuły. Nawet jej córka jak zobaczyła foty na fejsie krzyczy do matki "....mamo! pani Gosia Ciebie uszyła...." no tak mi niechcący wyszło. Wena mi dopisuje, mam wielką ochotę na rewolucje krawieckie, próbuję zmierzyć się nie tylko z tym co robiłam do tej pory ale i stawiam sobie nowe cele i wyzwania.
Mamy z moimi wiedźmami pomysł na rękodzielniczą przyszłość. Ale o tym na razie cicho sza, co by nie zapeszyć :-) Powiem jak już wszystko będzie dograne.
Tymczasem zapraszam popatrzcie na fotki.
Miłego pięknego dnia Wam życzę. U mnie za oknem śliczne słoneczko. Gocha







poniedziałek, 28 września 2015

mini stadnina

W mojej pracowni powstały kolejne zwierzaczki. Tym razem padło na konie i jednorożce. Tak nie do końca jestem z nich zadowolona, bo chyba boki źle zszyłam. Tzn, finalnie już dobrze wygląda, ale chyba przekombinowałam właśnie, zresztą nieważne. Tak jak jest teraz mi się podoba. Moim córom również. a dwa z nich już poszły w świat :-)
Dziś mam tak leniwy dzień, że już sie nawet nie będę rozpisywać. Ciśnienie niskie, abo co! No nic mi się nie chce! Uszyłam trzy korpusy tild, które mam nadzieję zrobić na młodzieżowo-rokowo. Już raz miałam tak uszyć to mimo chęci wyszło mi nie to co zaplanowałam. Dobra, dobra....jak uszyje to pokaże. Dziś popatrzce na tą mini stadnine :-)










Na tą chwile to wszystko. Maszyna sie grzeje  wkrótce następne prace pokarzę. Tymczasem buziaki i miłego wieczoru życzę. Gocha

wtorek, 22 września 2015

tildowe króliki

No nie! Wreszcie się zebrałam i chcę pokazać co robiłam jak mnie nie było. Przestój blogowy owszem mi się trafił, ale nie znaczy to, że w życiu też tak było. O nie! Co to to nie! Pracowałam i to ostro, na dodatek na kilku frontach. Poszyłam niezły zestaw lalek, torb i królików. Na dodatek działka, przetwory i sprawy domowe od dzieci poczynając. Więc i na pisanie i na foty zwyczajnie czasu już zabrakło. Mam nadzieję, że zdążę nadrobić.
A i jeszcze jedna sprawa mnie zajmowała. Postanowiłam zrobić sobie pracownię na poddaszu. Mamy tam taką małą izdebkę i pomyślałam sobie że tam przeniosę cały swój majdan. Dzięki czemu w pokoju zyskam kilka wolnych szafek. Nie będę się rozpisywać co tam wyprawiałam, bo właściwie aż takiego szału nie ma, jeszcze muszę wykończyć i dopieścić tę moją klitkę, wtedy wstawię zdjęcia. Niestety nie będę tam przesiadywała tyle ile bym chciała i z szyciem będę schodziła na swoje pięterko.  Właśnie to pięterko zainspirowało mnie do zmiany nazwy bloga. Od dziś nie będzie już 'robię bo lubię-decoupage" tylko "pracownia na pięterku" a tak! taki kaprys mam! Kiedyś chciałam mieć galerię o nazwie "Anielski zakątek" nawet grafikę stosowną zrobiłam na szyld, kto wie może kiedyś i ten pomysł zrealizuję.
Dobra! a teraz do rzeczy.....na pierwszy rzut idzie nowość. Królicze tildy. Szablon z neta. Resztę sama zdziałałam. Pięć sztuk za jednym zamachem zrobiłam. A co tam jak już robić to z rozmachem. Nie, teraz to żartuję. Zrobiłam pięć bo w porównaniu do lalek takie króle to bułka z masłem. Wykroje na tkanine, wyciąć, zszyć, wypchać bach bach i gotowe. Potem szablon gaci. No mówię wam było tępo. I łatwizna. Jeśli mogę dać jakąś rade od siebie, to napiszę, że warto prasować elementy, zakładki, szelki. W efekcie końcowym wszystko jest ładne i równe. Popatrzcie i oceńcie sami.
Gocha










Przepraszam za słabą jakość zdjęć :-(




czwartek, 30 lipca 2015

Nadal szyję

Dziś lalkowo. Lalki uszyte jakiś czas temu a z różnych powodów nie pokazywane na blogu. Najczęściej z braku czasu. Wczoraj posiedziałam zgrałam zdjęcia to dziś pokażę kilka sztuk. tym razem postanowiłam zrobić takie z noskiem i nogami.Nie do końca jestem zadowolona z efektu, bo przyznam się, że za nic nie mogłam wymyślić butów dla moich panienek. No ni tak ni śmak. i zostały na bosaka :-)))))








I tak jak widać powyżej obie są na boso, wszakże jest ciepło to nie ma się czym przejmować :-) Na dodatek wkurzona byłam bardzo to igłę do wełny czesankowej-włosów złamałam a, że chciałam skończyć mimo wszystko to jeszcze te włosy zwykłą nicią przyszyłam. I nosy takie zadarte trochę. Ech, nic to..... Miłego wieczoru. Gocha

środa, 29 lipca 2015

Pomysł na prezent

Dla odmiany od moich szyjątek dziś pokażę prace dekupażowe. Fajny pomysł na prezent dla pary. ostatnio zakupiłam całą paczkę różanych serwetek, takich vintage i tak nie miałam pomysłu i właściwie czasu też tak nie bardzo, aby gdzieś te śliczne serwetki wykorzystać. Ale co się odwlecze to nie uciecze- jak mówi stare porzekadło. Dostałam zamówienie na chustecznik, wino i kieliszki. I to było to! Uwinęłam się raz dwa a osobie obdarowanej podobno bardzo się podobało.








Komplecik poniżej robiony również na zamówienie, chyba też fajnie mi wyszedł, dodałam pudełko wyściełane tkaniną. Całość bardzo mi się podobała. W tym przypadku zostałam zainspirowana zdjęciem skopiowanym z neta i miałam zrobić taki sam. Przyznam, że takiego samego to nie zrobiłam z kilku conajmniej powodów, ale podobny i owszem. A zestaw powyżej jest inspiracją dolnego. I tak to koło się toczy :-)
 

Tymczasem wszystkim życzę miłego i słonecznego dzionka. Pozdrawiam Gocha :-)

środa, 10 czerwca 2015

Małymi kroczkami do przodu

Tak właśnie myślę. Małymi kroczkami do przodu z tym krawiectwem się posuwam. Najpierw miałam maszynę i podwijałam firanki, zasłony a jak już mi się trafiły się spodnie to był nie lada wyczyn. Wiele lat później porwałam się na tildy. I tu gdyby nie pomoc mojej Martuchy pewnie rzuciłabym to w diabły zrażona niepowodzeniem. Fakt faktem z tildami najwięcej jest roboty. Odrysować obszyć i wypchać korpus to bajka. Z kieckami też sobie już radzę. Największym wyzwaniem będzie płaszcz z kapturem, żakiet, czy też kurtka. Zawzięta jestem więc na pewno się i tego nauczę. Słowo daję jak się na tym blogu pojawi tilda w jednym z wyżej wymienionych ja ten sukces krawiecki będę czcić winem i to nie lampką a butelką :-)))) hi hi
Tak samo z torbami. Te wcześniej pokazywane to teraz pikuś. Porwałam się na torbę z zamkiem i jeszcze taka zaokrąglona miała być. Uszyć uszyłam. I tak jak zawsze nabijałam się z mojego małżonka, albo wręcz poganiałam go ględząc "rób, rób w końcu! a nie myślisz i myślisz!" tak sama najpierw obmyśliłam jak ma być, zrobiłam szablon, odrysowałam, posklejałam szpilkami i w końcu uszyłam. Bez prucia! bez poprawiania! A nie jest jeden błąd. Wewnętrzna kieszonka-pomyliłam strony, prawa-lewa ;-)
Tylko nie zdecydowałam jeszcze jaki transfer, może zostawię bez:-)
Tymczasem wszystkim zaglądającym do mnie życzę miłego i słonecznego dnia. Gocha










A na koniec, truskawki z mojej plantacji :-)))) piwonie zresztą też :-) A truskawki pycha. Były z kefirem do picia, z makaronem do jedzenia a dziś ciasto ukręcę. Moje dziewczyny z kolei lody będą robić. Ach niech będą jak najdłużej.